Rytm okołodobowy




Każdy z nas posiada zegar wewnętrzny, który odpowiada za dobowy rytm snu. 

To on reguluje funkcjonowanie całego organizmu, oczywiście u każdego wygląda to nieco inaczej. Są osoby, które wcześnie kładą się spać i wstają o świcie. Drugą grupę stanowią ludzie, którzy są bardziej produktywni wieczorami, tak więc zdecydowanie później rozpoczynają dzień. Ja zaliczam się do tych drugich. 

Nigdy nie cierpiałam na bezsenność, choć mój rytm okołodobowy nieco odbiega od przyjętych standardów. Zazwyczaj robię się senna około godziny 3 w nocy, to optymalny czas, w którym bez problemu udaje mi się zasnąć. Ponieważ nie jestem zatrudniona na etacie, mogę pozwolić sobie na rozpoczęcie pracy w późniejszych godzinach, chociaż nie zawsze tak było. 

Opóźniona w stosunku do przeciętnej w społeczeństwie pora snu jest traktowana jak zaburzenie rytmu okołodobowego. Oczywiście, jeżeli można pozwolić sobie na spanie do woli, to organizm funkcjonuje bez zarzutów, problem pojawia się w momencie, gdy jesteśmy zmuszeni wstać wcześnie, a nie udaje nam się zasnąć przed 2 w nocy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio położyłam się przed północą. Nawet gdy podejmuję takie próby, przeważnie kończy się to kilkugodzinnym wpatrywaniem się w sufit.

Jak żyć?

Bardzo długi czas dręczyły mnie wyrzuty sumienia, że nie potrafię obudzić się rano wyspana i pełna energii, podczas gdy świat właśnie tego ode mnie oczekuje. W dzisiejszych czasach, gdzie idealny poranek oznacza pobudkę o 5 rano i kilkunastu kilometrowy jogging, trudno odnaleźć się osobom takim, jak ja. Przez to, choć poświęcam na pracę oraz sen średnio 16 godzin dziennie, czyli całkiem standardowo, to od czasu do czasu znajdzie się ktoś życzliwy, kto wytknie mi lenistwo. Minęło sporo czasu, zanim zrozumiałam, że nie ma sensu się zadręczać i warto zaakceptować swoje potrzeby które, tak czy inaczej, zmieniają się wraz z biegiem życia. Wysypiajcie się!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz