Moje początki w branży

Moje początki w branży - copywriting, freelancer
Ile zarabiałam jako początkujący copywriter w roku 2011

Odkąd sięgam pamięcią lubiłam słowa, pisałam piosenki, wiersze, gdy pojawił się w domu pierwszy komputer z podłączeniem do internetu, prowadziłam bloga. Trudno byłoby mi sobie wtedy wyobrazić, że „życie” aż tak bardzo przeniesie się do sieci. W końcu obecnie prowadzenie biznesu bez posiadania choćby strony internetowej wydaje się niemożliwe. 

Chociaż zawsze marzyłam o tym, żeby zarabiać na życie pisząc teksty, pierwsze zlecenie, za które otrzymałam wynagrodzenie, udało mi się zrealizować dopiero w roku 2011. Zdecydowałam, że ogłoszę się na jednym z bardziej znanych portali i ku mojemu zdziwieniu otrzymałam odpowiedź zwrotną z propozycją współpracy. Nie pamiętam, czy firma wymagała ode mnie CV, chyba wystarczyło moje zapewnienie, że właśnie kończę studia dziennikarskie. Zostałam poproszona o cennik, także przejrzałam oferty copywriterów i na tej podstawie przedstawiłam swoją propozycję – 4,50 zł netto za tekst 1000 znaków ze spacjami. Dziś taka stawka wydaje się wysoka, z tego, co wiem większość początkujących copywriterów decyduje się na pisanie tekstów za przysłowiową złotówkę. Ba! ostatnio znalazłam ogłoszenie gdzie, ktoś oferował swoje usługi za darmo, w ramach nabywania doświadczenia zawodowego i budowania portfolio. 

Tak bardzo starałam się tworząc teksty seo, że jak sobie o tym przypomnę, to chce mi się z siebie śmiać. W końcu nie chodziło o jakość, ale przede wszystkim o ilość napisanych znaków. Pisane przeze mnie teksty nie były na poziomie zaplecza pozycjonerskiego, ich wykonaniu poświęcałam zdecydowanie zbyt wiele czasu i uwagi. Z biegiem czasu  nauczyłam się odróżniać zlecenia ważne, od tych, które trzeba wykonać szybko.

Przez te wszystkie lata wiele rzeczy się zmieniło i chociaż można zaobserwować coraz większe zapotrzebowanie na teksty, to w moim odczuciu zawód copywritera w dalszym ciągu traktowany jest trochę po macoszemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz